Nadal Żyję 2.0
Ponieważ ostatnim czasem coraz ciężej mnie uświadczyć w Internecie, należy się kilka słów wyjaśnienia wszystkim tym, którzy z jakiegoś niezrozumiałego dla mnie powodu nadal się mną przejmują. Po raz kolejny wypada mi przeprosić za wpis natury biograficznej - nie o tym miał być ten blog.
Pamiętacie może pewien wpis, który popełniłem jakieś półtora roku temu? Ta historia ma ciąg dalszy, który jest bezpośrednim powodem trudności ze złapaniem mnie w sieci.
Otóż problemy ze wzrokiem cofnęły się całkowicie, ale obraz zmian w mózgu już nieszczególnie - obszar odpowiedzialny za wzrok rzeczywiście "wyleczył się", ale ten drugi jak był tak jest nadal, bez dużych zmian. Przez rok od ustania objawów trzymałem się dobrze i wróciłem jako-tako do życia. Pół roku temu udało mi się nawet złapać pracę na etat. Niestety, ironia dyktuje, że nie wolno mi się zbyt długo cieszyć tym stanem.
Dwa miesiące temu miałem nowy "atak", który spowodował, kolejno, silne drętwienie całej prawej ręki aż do barku, oraz całej prawej nogi. Rozwijał się stopniowo - z początku dotyczył tylko palców prawej dłoni. Byłem przekonany że chodzi o Zespół Cieśni Nadgarstka, byłoby to kompletnie naturalne jeśli wziąć pod uwagę ile pracuję przy komputerze. Niestety, w chwili kiedy objawy zaczęły się rzucać na palce prawej stopy, już wiedziałem co się dzieje. Ano, mój mózg stwierdził "jebał cię pies Xtense, za wesoło ci ostatnio, masz tu nowe objawy". W pierwszych momentach nie przykładałem temu, obawiam się, należytej uwagi - ba, kiedy miałem trzy całkowicie zdrętwiałe palce, przechodziłem jeszcze Mass Effect 3. Ponownie też popełniłem błąd diagnozowania samej kończyny zamiast od razu mózgu. Rezonans grubo półtora miesiąca po pierwszych objawach potwierdził obawy - nowe ognisko zmian demielinizacyjnych w lewym płacie ciemieniowym rozmiarów 13x9mm. Nadal nie wiadomo co to dokładnie jest, ale większość objawów przemawia za jakąś cholernie dziwną odmianą Stwardnienia Rozsianego.
W efekcie, cholernie ciężko jest mi używać prawej dłoni do pracy przy komputerze - palce nie trafiają w klawisze, nie umiem kliknąć prawym przyciskiem myszy, a same poruszanie nią przypomina boksowanie się z komputerem. Nie mogę też wychodzić z domu, ponieważ nie czuję kiedy stawiam prawą nogę na ziemi, co zaowocowało już kilkoma upadkami i spektakularnym spieprzeniem się ze schodów. Wizyta lekarska zaowocowała nowymi lekami, w tym jeden tak hardkorowy, że trzeba go aż sprowadzić z USA, ale który na szczęście znajduje się na liście leków refundowanych - w związku z tym czeka mnie wizyta w szpitalu, krótkotrwała, ale pewna.
I to w zasadzie tyle jeśli chodzi o braki mojej obecności ostatnimi czasy. Jest to dla mnie dodatkowo przykre, że mam trochę niezałatwionych spraw na których mi bardzo zależy (hej Morg, Zan), a których w chwili obecnej nie mogę się podjąć. Ponadto nie mogę się zajmować w zasadzie żadnym ze swoich hobby, w szczególności tworzeniem muzyki i graniem w gry.
No cusz(tm).